Zamknij
Felietony

Co by było gdyby Van Gogh miał Internet

Dorota Korczyk

Najsłynniejsze dzieło Mozarta „Don Juan” znane jest obecnie na całym świecie. Jednak za życia austriackiego kompozytora opera ta została niedoceniona i zbyt szybko zniknęła z estrady. Właśnie dlatego nie zdążyła jej zobaczyć i odkryć szczersza publiczność. Włoski artysta Caravaggio dopiero w wieku XX został włączony do kanonu europejskiej tradycji malarstwa. Czy współczesne narzędzia do kreowania wizerunku zmieniłyby losy wielkich nazwisk takich jak Vincent Van Gogh? Czy wystawiał by swoje prace na Digart.pl?

Współcześnie artyści mają dużo łatwiej

Żyjemy w epoce nowych mediów, Internetu i dynamicznego rozwoju mediów społecznościowych. Internet staje się przestrzenią (kolejną po mediach tradycyjnych), w której artyści mogą się zaprezentować i jednocześnie zademonstrować swoje unikalne umiejętności i to oni mogą samodzielnie generować treść przekazu. Autopromocja w czasach Web 2.0 wymaga aktywnej postawy, która może okazać się kamieniem milowym i sposobem na dotarcie do zupełnie nowych odbiorców.

Potęga drzemiąca w sieci

Nie mamy dużego wpływu na zawartość informacji w mediach tradycyjnych. Natomiast w nowych mediach miejsce podziału wydawca-odbiorca zostało zastąpione przez użytkownika. Artysta sam może zadecydować, co chce pokazać w sieci i w jaki sposób. Dzięki Internetowi o jednej specyficznej ofercie pracy powstało 6 tysięcy materiałów (zobacz akcję „The best job in the Word”). O „najlepszej pracy na świecie” donosiły wszystkie światowe dzienniki, w ciągu pierwszych 24 godzin na stronę weszło 200 tys. osób, a podczas całej akcji kilka milionów. W rzeczywistości rekrutacja ta stanowiła część kampanii promującej destynację turystyczną, australijską prowincję Quensland. W odpowiedzi na tę ofertę miliony osób z całego globu przesłało swoją aplikację w postaci filmiku

Pokaż się i podbij świat

Obraz zaczął odgrywać niesamowitą rolę i zdominował tekst. Coraz mniej osób czyta oferty czy też zapoznaje się z materiałami przesyłanymi pocztą. Zamiast reklamować swoje umiejętności opisem, że jest się najlepszym artystą i wykonawcą utworów Elvisa Presleya najlepiej od razu to pokazać, właśnie za pomocą video. Potem wystarczy udostępnić taki film w sieci. „The Third & The Seventh” jest to zapierająca dech w piersiach fotorealistyczna animacja, która obiegła cały świat. Dzięki wirtualnemu kanałowi komunikacji o talencie Alexa Romana dowiedziało się mnóstwo ludzi a filmik wirusowo przesuwał się po sieci trafiając do znanych grafików z największych agencji na świecie.

Bądź we właściwym miejscu

Największy atut Internetu staje się zarówno jego wadą. Sieć to wielka baza danych, ale łatwo utonąć w tym morzu informacji. Istnieją specjalne miejsca, gdzie artyści mogą ujawnić swój talent i zaprezentować swoje możliwości. Dobrym przykładem jest 4event.tv, która jest pierwszą internetową telewizją dedykowaną branży eventowej. Dotarli tam artyści zarówno już znani, jak i Ci, którzy dopiero rozwijają skrzydła. Światowej klasy akrobaci Duo Vector mają tam swój profil. Można tam zobaczyć ich szalenie widowiskowy występ w formie video. Co więcej, znajdziemy tam ich wizytówkę, gdzie znajdują się wszystkie dane telekontaktowe. Można tam odkryć całe spectrum ciekawych osobowości od grup specjalizujących się w rekonstrukcji militarnych wydarzeń po Rosyjską Rewie „Imprerium”. Salvador Dali, który urodził się 14 lat po śmierci van Gogha doskonale wiedział, że tylko poprzez dobrą promocją za pomocą mediów stanie się najgłośniejszym surrealistą i to jeszcze za życia. Dziś na pewno używałby Twittera oraz byłyby zarejestrowany w 4event.tv.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze