Zamknij
Felietony

Jeszcze raz cała prawda o social games

Ana Cichocka

Serwisy społecznościowe - to nie tylko bazy danych, katalog profili, archiwum treści multimedialnych. Platformy komunikacyjne dają jednocześnie dostęp do rozrywki i pracy. Social games – mocno rozwijający się trend na rynku Internetu przynosi developerom i wydawcom coraz większe zyski idące już w miliony dolarów. Co kryje w sobie zaproszenie do aplikacji, czemu umieszczamy u siebie w statusie link do niej, wysyłamy zaproszenia do znajomych? Gdzie i na co idą pieniądze wysłane za pośrednictwem sms-ów?

Gdzieś w niedalekiej przeszłości Facebook, MySpace i inne sieci społecznościowe stały się pionierami na rynku gier. Na tych platformach można było grać za darmo, rywalizować o najlepszy wynik ze znajomymi, a wszystko to darmowo, w zamian za rejestracje! Użytkownik musiał tylko zechcieć włączyć i uruchomić w swoim profilu aplikację. Sukces małych projektów przyciągnął uwagę największych wydawców i firm. Playfish w 2006 roku nazwał serwisy społecznościowe "największą platformą dla gier” a Zynga Games twardo wierzyła, że gry mają służyć społecznościom. Jesteśmy świadkami a jednocześnie uczestnikami ewolucji: Social games podobnie jak gry planszowe i karciane jednoczą przyjaciół we wspólnej zabawie i spędzaniu czasu. Stały czymś więcej niż elementem układanki w pejzażu internetowego przemysłu – są niejako kolejnym elementem w łańcuchu ewolucji rozrywki online.

Założyciel Facebooka Mark Zuckerberg (według Forbes najmłodszy na liście bogaczy) na konferencji Web 2.0 w San Francisco publicznie stwierdził, że gry społeczne są podstawą serwisów społecznościowych, bez których nie byłoby notowanych obecnie wysokich zysków w tej branży. Według Zuckerberga, dzięki grom Farmville, Mafia Wars i Zynga Poker Facebook osiągnął 500.000.000 użytkowników, z czego połowa codziennie odwiedza portal. Jednak prawdziwą dojną krową są dochody z reklam umieszczanych w grach i możliwości wymiany prawdziwych pieniędzy na walutę dostępną w grze lub zakupu wirtualnych przedmiotów itp.

Słowa Zuckerberga potwierdza raport największego dostawcy gier społecznościowcyh w Japonii - DeNA. Według opublikowanych danych, wyniki finansowe w porównaniu z rokiem ubiegłym poprawiły się o 216% . Do końca roku przewidywany dochód to 1250 milionów dolarów! Doprowadzi to do 30-krotnej przewagi Japończyków pod względem średniego przychodu na abonenta nad Facebookiem i 15-krotnej nad producentem amerykańskim Zynga Game Network. DeNA nie chce przegapić swojej szansy i zamierza poszerzyć swoje wpływy przez wejście na rynek światowy. Taką deklarację złożył dyrektor generalny Namba Tomoko. Nadmienił także o możliwej współpracy z Facebook i Zynga w ramach planu ekspansji za granicą. W dużej mierze dzięki grom spółce udało się przyciągnąć 21 milionów użytkowników w Japonii, co stanowi około 21% całkowitej populacji aktywnych użytkowników Internetu w kraju (według Pingdom do chwili obecnej liczba japońskich użytkowników Internetu stanowi około 99 milionów ludzi ).

Ciekawostką jest fakt, że w Japonii serwisy społecznościowe, w odróżnieniu od serwisów bliższych Europejczykowi, nie zmuszają do upubliczniania swojej prawdziwej tożsamości, aby korzystać z usług. Prezes Konami Shinji Hirano wierzy w format gier free-to-play, który nie wymaga obowiązkowych płatności, a generuje przychody poprzez zakupy użytkownika w wirtualnym świecie. Jednak sednem sukcesu gier według Pana Hirano jest stały rozwój aplikacji – to przedłuża życie każdego projektu. Rynek social games rośnie, tworzy się nowy przemysł, obroty przestają liczyć się w milionach a zaczynają w miliardach.

Zobaczmy co się dzieje u naszego wschodniego sąsiada.

W Rosji najbardziej popularnymi platformami dla social games są «ВКонтакте» i «МойМир@Mail.ru». Pod koniec ubiegłego roku liczba użytkowników wyniosła odpowiednio 17,7 i 15,6 milionów ludzi. Najpopularniejsza gra «Счастливый фермер» firmy i-Jet Media jest odpowiednikiem FarmVille. Cieszy się powodzeniem u 8 milionów użytkowników «ВКонтакте» i 7.9 milionów «Мой Мир@Mail.ru». Przyniosła właścicielom 20 milionów dolarów zysku (dane J'son & Partners) - jest to naprawdę imponujący wynik. Możliwość interakcji z przyjaciółmi, oderwania się od codzienności okazały się strzałem w dziesiątkę. Dochody przynoszą też zakupy wirtualnych produktów.

Rosyjski rynek social games w porównywaniu do zachodnich wciąż jeszcze raczkuje, eksperci J'son & Partners twierdzą, że inwestycje w nowe usługi i aplikacje równolegle z rozwojem systemów płatności online spowodują że w 2015 roku wielkość rynku osiągnie 1506 milionów dolarów. Według badań i analiz to właśnie ewolucja przemysłu rozrywkowego w obszarze social games jest istotną częścią sukcesu i wysokich zysków dużych firm internetowych, takich jak Facebook, MySpace, In Touch i innych.

Rynek gier w serwisach społecznościowych rozwija się tak prężnie, że staje się bardzo ważną gałęzią rozrywki. Jest już kilku dużych producentów i powoli robi się tam ciasno, wygląda na to, że teraz jest ostatni moment, aby wziąć udział w dzieleniu tego pokaźnej wielkości tortu pełnego zielonych banknotów.

Zdjęcie: peter Hires Images / photoxpress.com.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze