Zamknij
PR w mediach

Polski rząd puścił wizerunkowego bąka?

Witold Sokołowski, 2011-02-17 13:18:43

Najpierw RMF FM, a potem inne media rozgorzały dyskusją o pomyśle, by zagranicznym gościom podczas polskiej prezydencji wręczać bąki. Tak, tak. Nie długopisy w polskich barwach, proporce, czy inne gadżety, ale znane wszystkim, którzy przeszli etap dzieciństwa bąki.

To nie tylko tradycja, ale i dobry obyczaj, by gościom wręczyć coś, co im umili pobyt, a później przypomni o miejscu, w którym byli. I tak poszczególne kraje przygotowują mniej lub bardziej użyteczne prezenty: od breloczków, notesów i długopisów po krawaty, czy płyty z narodową muzyką. Nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych zamówiło ponad 6 tys. drewnianych bąków, każdy ręcznie malowany, z ludowymi motywami w stylu łowickim, opoczyńskim, kurpiowskim i kujawskim.

Jeden bąk ma kosztować aż 130 zł netto. Złośliwy zapytałby zaraz: kto za to wziął kasę, albo komu te bączki zalegały w magazynie. Nie chodzi jednak o to, by pastwić się nad infantylnością czy sprytem biznesowym nam miłościwie panujących. Chodzi o wizerunek Polski, który może przy okazji takiego prezentu się zrodzić.

Słusznie dopytywani na tę okoliczność dziennikarze i eksperci doszukują się porównań z dziecięcą mentalnością i krótkim tzw. concentration span (czasem skupienia). Niektórzy politycy rzeczywiście sprawiają wrażenie, jakby nie mogli dłużej skupić się na jednym zadaniu. Minister Dowgielewicz tłumaczy jednak, że "Szukaliśmy nie takich prezentów, które się zostawia w pokoju hotelowy, gdy się wyjeżdża, typu noże na papier, ale chcemy znaleźć takie prezenty, które każdy będzie chciał zabrać ze sobą do domu, dać żonie, mężowi, dzieciom.".

Oczami wyobraźni widzę już, jak Sarkozy, Berlusconi i Merkel siedzą w kółku i puszczają otrzymanego od prezydenta Komorowskiego bąka. A ile przy tym radości... Wreszcie można zająć się czymś przyjemnym, a nie tą nudną polityką.

P.S. Swoją drogą, niezłe towarzystwo mamy w tym rządzie. Jedni kopią piłkę. Inni puszczają bąki. Co będzie następne? Łopatka i grabki?

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze