Zamknij
Wiedza PR - E-PR

Social Shopping

Adam Kuśmierczyk, 2011-09-11 16:37:12

Social Shopping

Chwilę to trwało, ale w końcu załapaliśmy ideę zakupów grupowych w sieci. Mimo mocno ugruntowanych liderów branży nasz lokalny rynek wciąż się rozrasta. Jak twierdzą eksperci, minie jeszcze trochę czasu nim zapełni się całkowicie. Popyt tworzy podaż, a nie rzadko wraz z nimi nową ideę. Tak właśnie klaruje się powoli zjawisko „social shoppingu”, czyli pociągu do wspólnego kupowania w gronie znajomych.

Social Shopping to jednak nie tylko wspólne zakupy. To również wymiana informacji o okazjach pochodzących z różnych serwisów zakupów grupowych między ich użytkownikami. Przede wszystkim, jest to jednak ciągły wyścig pomiędzy znajomymi o to komu finalnie uda się kupić najtaniej dany produkt korzystając z chwilowej okazji.

Jak podaje tegoroczny raport PBI (Polskie Badanie Internetu) liderem branży wciąż pozostaje Grupon, znany chyba zresztą dobrze każdemu poszukującemu w sieci swoistych „okazji”. Z pewnością ułatwia mu to jego międzynarodowy wydźwięk. Serwis Andrew Masona obecny jest w sumie w 37 krajach, w Polsce od kwietnia 2010 roku. Nie mała jest też jego rozpoznawalność, która do spółki z Citydeal, utrzymuje się na poziomie 34%.

Trzymając się dalej statystyk, stworzyć można obraz polskiego targetu dla branży zakupów grupowych. Na korzystne oferty przede wszystkim odpowiadają kobiety, aż 59% kupujących reprezentuje płeć piękną. Nie bez znaczenia jest też wiek. Przeważają ludzie młodzi w wieku 15-34 lat, których udział procentowy w rynku sięga wspólnie 58%. Największą grupę użytkowników stanowią mieszkańcy wsi (31%). Dużą rolę odgrywa również sam produkt. W nawałnicy ofert najbardziej popularna pozostaje wciąż możliwość oszczędności na branży gastronomicznej. Dokładnie 54% najczęściej wybieranych ofert dotyczy właśnie gastronomi. Wniosek? Polacy lubią stołować się w restauracji. Wniosek nr dwa - czyżby były one za drogie na kieszeń zwykłego zjadacza chleba?

Sama idea social shoppingu jest odwzorowaniem sytuacji, z jaką mamy miejsce w normalnym życiu. „Kobieta – zwierzę stadne, porusza się w grupie” – prześmiewczy i zarazem szowinistyczny tekst, za sprawą serwisów zakupów grupowych, coraz częściej znajduje również swój męski odpowiednik. Nie jest jednak abstrakcją fakt, iż lepiej kupuje nam się w grupie. By go potwierdzić wystarczy choćby wejść do przymierzalni w którymś z co bardziej znanych sklepów sieciowych. Na porządku dziennym jest tu wspólne mierzenie ubrań zarówno przez Panie jak Panów. O wiele bardziej od zdania choćby najbardziej miłego i uroczego sprzedawcy cenimy bowiem zdanie osób, które znamy, a tym samym ufamy.

Na tych właśnie podwalinach wyrasta powoli idea social shoppingu. Sprawa ma jednak drugie dno. Powiązane z tematem są również czynniki wywodzące się z nauk socjologicznych, psychologii sprzedaży, które działają na nas równie mocno, co pochlebstwa z ust bliskich.

Pierwszym z nich jest kryterium dostępności produktu, w tym przypadku mocno ograniczone z góry ustalonymi regułami. By dany deal zadziałał musi zebrać się bowiem wymagana przez organizatorów ilość osób, które zdecydują się na zakup oferty. Deal jest również ofertą elitarną dostępną jedynie po zalogowaniu. Sprawę mocno utrudnia również kryterium czasu. Deal ma przecież ograniczoną żywotność, a nic tak nie mobilizuje naszej decyzji, jak możliwość utraty szansy na okazyjny zakup. Ostatnim z kryteriów jest świadomość, że w naszej decyzji nie jesteśmy sami. Kolejny raz kłania nam się Gustav Le Bon i jego „Psychologia tłumu”. Nic bowiem nie potrafi utwierdzić nas w przekonaniu o słuszności do zakupu niż rzetelna informacja o tym ile osób skorzystało już z oferty. Widząc to, nie chcemy być przecież gorsi, dodatkowo sami siebie utwierdzamy w przekonaniu, że skoro deal ma taką popularność, to nie może być przysłowiowym „kotem w worku”.

Badając branżę nie sposób również przejść obojętnie obok rozwiązania, jakie całkiem niedawno wprowadzone zostało do powszechnego obiegu. Dokładniej, dzieląc się dealem ze znajomym możemy otrzymać unikalną zniżkę, dodatkowe pieniądze na naszym koncie. Zabieg ten pozwala nam na zakup upatrzonej oferty po jeszcze niższej cenie niż konkurencja. Zastosowanie tego typu to wręcz typowe rozwiązanie marketingu szeptanego. Typowe, a zarazem jakże skuteczne. Każdy z nas ucieszy się przecież odnajdując na swojej skrzynce maila z informacją o „okazji”, jaką przesyła przyjaciel. Nikt na dobrą sprawę nie będzie dopatrywać się również drugiego dna, a co za tym idzie, chętniej sfinalizuje transakcję. Obie strony wychodzą zadowolone, a najbardziej zadowolony jest dział marketingu serwisu zakupowego, który nie musiał nawet kiwnąć palcem, by przyciągnąć kolejnego klienta. Poza tym, ofertę tego typu rozesłać możemy przecież do kilku znajomych.

Social Shopping samoistnym tendencjom, na bazie których z pojedynczego klienta stajemy się nagle siecią kontaktów, swoistą bazą danych, której końca szukać trzeba daleko na linii horyzontu. Zakup grupowy to również szansa na zacieśnienie kontaktów pomiędzy klientami. Wspólny obiad, po okazyjnej cenie, napełni nam żołądki jak i doda uśmiechu na twarzy. Dodatkowo, branża podąża idealnie z duchem czasu, wchodząc w rozwiązania i aplikacje mobilne umożliwia zakupy również za pośrednictwem telefonu.

Przeglądając najbardziej popularne serwisy tego typu dziwić może głoszony wszem i wobec spadek popularności zakupów grupowych. Sztandarowe oferty nie narzekają bowiem na brak zainteresowania. Pytanie tylko, co będzie dalej? Być może twórcy oferty powinni jeszcze bardziej zagłębić się w sprawę „social to social”. Co za tym idzie, zadbać o to, by oferty zakupów grupowych (social) były również dla użytkowników grupowych (social) – dla kilku osób na raz. W tym przypadku zastanawiająca byłaby z pewnością równowaga, swoisty balans pomiędzy maksymalną liczbą użytkowników oferty, a rozsianiem ośrodka decyzyjnego. W grupie bowiem zawsze raźniej, ale niekoniecznie prościej o decyzję. Nie można zatem przesadzić.

Wchodząc głębiej w temat, zastanawiać może opublikowany niedawno przez Hotwise raport przedstawiający spadek ruchu u lidera branży – Gruponu. Niemal o połowę zmniejszyły się wskaźniki względem miesiąca czerwca. Jeśli fakt ten świadczyć ma o ogólnej tendencji branży to z całej tej sytuacji cieszyć może się z pewnością Facebook, który jeszcze niedawno chciał kupić inny popularny serwis - Grupera za 6 milionów dolarów. Jak pokazała rzeczywistość, a dokładniej testy z Facebook Deals, nie wszystko bywa takie oczywiste. Minie jeszcze trochę czasu nim Zuckerbergowi uda się przemycić do swojego świata rozwiązania zakupów grupowych. Do tego czasu, analogicznie jak w rzeczywistości, wybierać będziemy znane brandy.

Zdjęcie: Leticia Wilson / photoxpress.com.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze
0
komentarzy
Dodaj komentarz jako pierwszy.
Twój komentarzAby skomentować ten artykuł musisz być członkiem społeczności Epr.pl. Zarejestruj się lub zaloguj się tutaj, a następnie wróć do tego artykułu.


Adam Kuśmierczyk

Specjalista ds. marketingu, marketing usług profesjonalnych. Obecnie pracuje dla jednej z większych kancelarii prawnych w Polsce.

Wellman i Bujakiewicz jak Kalisz z Palikotem

Wellman i Bujakiewicz jak Kalisz z Palikotem

Właściciel marki Škoda Auto, Volkswagen Group Polska, prowadzi na swojej stronie internetowej kampanię „ŠKODA – Talk ...

Gest, który uczyni cię wiarygodnym

Położenie ręki na sercu może zwiększyć wiarygodność gestykulującego, a nawet wpłynąć na jego późniejsze zachowanie. Naukowcy ...

Festiwal YouTube w Polsce już 18 czerwca

Zbliża się 3. edycja Orange Video Fest by LifeTube – największe spotkanie youtuberów, gamerów i ich fanów ...