Zamknij
Felietony

Wirtualny czarny PR

Natalia Zakolska

Wirtualny czarny PR

Etyka i komunikacja – zdawałoby się, że na tych dwóch czynnikach można zbudować działanie public relations. Dzięki nim stworzymy wzajemnie korzystne stosunki, zrozumienie, akceptację, współpracę między organizacją a klientem. Co wówczas, gdy teren naszych działań zostanie dotknięty zaprzeczeniem wszystkich zasad PR-u, tzw. czarnym PR-em?

Optymizmem napawa działający w branży public relations Wolfgang Laskowski:

Nie spotkałem się z sytuacją, gdzie jakaś agencja bądź inny podmiot świadczący usługi PR oferowałby wprost i oficjalnie tego typu działania. Co nie znaczy, że praktyki, które można podciągnąć pod definicje czarnego PR-u, nie występują. Zdarzyło mi się prostować i wyjaśniać sytuacje, które mogły być wynikiem właśnie takiego działania. Zaznaczam, mogły. Czy były, to inna sprawa. Ale nawet jeżeli tak, to nie sądzę, by czarny PR występował na szeroką skalę. Zajmuję się zawodowo PR-em kilkanaście lat i mój własny wizerunek jest dla mnie zbyt cenny, żeby próbować tego typu ryzykownych "zabaw". Wydaję mi się, że każdy, kto traktuje swoją pracę poważnie i długoterminowo, ma podobne podejście.

Skoro PR-owcy w miarę możliwości unikają czarnego PR-u, gdzie on jest? Gdzie jest „świadome zaplanowane działanie informacyjne na szkodę innego podmiotu mające na celu podważenie jego pozycji na rynku, autorytetu, wiarygodności bądź wizerunku” (definicja prof. Jerzego Olędzkiego)? Może w Internecie?

Bartosz Pilc, konsultant prawny w Konieczny, Grzybowski, Polak Kancelaria Prawna wspomina jedną ze spraw, z którą się zetknął:

Jeden z uczestników konkursu organizowanego przez klienta naszej kancelarii stworzył wątek na branżowym forum pod tytułem „(nazwa klienta) – OSZUŚCI”. Powodem założenia dyskusji o takiej nazwie był fakt, iż ów uczestnik nie uzyskał nagrody, na którą liczył, przy czym – rzecz jasna – konkurs został przeprowadzony zgodnie z przepisami prawa oraz regulaminu. Jednak w swoim subiektywnym i nieuzasadnionym przekonaniu uczestnik został oszukany przez organizatora konkursu, o czym postanowił poinformować na forum regularnie odwiedzanym przez osoby organizujące takie wydarzenia lub w nich uczestniczące. Istnienie takiego wpisu w sieci, nawet jeśli był on bezpodstawny, mogło narazić renomę naszego klienta na szwank. Dość podkreślić, iż po wpisaniu nazwy klienta w wyszukiwarkę Google, link do wspomnianego wyżej wątku był pierwszym wynikiem wyszukiwania. Koniecznym było więc podjęcie szybkich i skutecznych działań w celu doprowadzenia do usunięcia go z sieci.

Nasuwa się spostrzeżenie, że internauta może wytwarzać czarny PR w stosunku do instytucji, z usług której jest niezadowolony. Od tego jest tylko krok, by zostać popularnym ostatnimi czasy tzw. „hejterem” (z języka angielskiego „hate” znaczy „nienawidzić”, mowa o internautach, których główną czynnością jest krytykowanie wszystkiego i wszystkich w przestworzach wirtualnego świata). Mnogość wystawionych negatywnych opinii może wpłynąć na pogorszenie wizerunku, a następnie na utratę klientów. To, czy za niesprzyjającą famą instytucji stoją faktycznie niezadowoleni odbiorcy usług, czy podawający się potajemnie za nich PR-owcy wynajęci przez konkurencyjne firmy, jest jedną z tajemnic, których pewnie nigdy nie poznamy.

Jak zatem można chronić swój wizerunek w sieci? Bynajmniej nie rezygnować z korzystania z przestworzy Internetu. Bill Gates kiedyś powiedział, że „jeśli czegoś nie ma w Google, to znaczy, że nie istnieje”. Świadome, całkowicie przemyślane użytkowanie wirtualnych możliwości wpływa na kształt wizerunku. W sytuacji pojawienia się niechcianych informacji na nasz temat, najlepiej zgłosić problem u administratora strony. Przydatne są również umiejętności dotyczące pozycjonowania internetowego. Dzięki temu prawdopodobieństwo, że negatywne treści na nasz temat będą znajdować się na pierwszej stronie wyszukiwarki Google, jest nikłe. W ostateczności zostaje ścieżka prawna i powołanie się na odpowiednie przepisy dotyczące ochrony dóbr osobistych (np. art. 24 Kodeksu Cywilnego) czy zniesławienia (art. 212 Kodeksu Karnego). Sprawny monitoring mediów umożliwi szybkie odnalezienie związanego z nami czarnego PR-u i odpowiednią, skuteczną reakcję dostosowaną do sytuacji.

Zdjęcie: Jaimie Duplass / photoxpress.com.

Strona 1 z 1 1

Oceń artykuł:

Dotychczasowe komentarze
0
komentarzy
Dodaj komentarz jako pierwszy.
Twój komentarzAby skomentować ten artykuł musisz być członkiem społeczności Epr.pl. Zarejestruj się lub zaloguj się tutaj, a następnie wróć do tego artykułu.


Natalia Zakolska

Wellman i Bujakiewicz jak Kalisz z Palikotem

Wellman i Bujakiewicz jak Kalisz z Palikotem

Właściciel marki Škoda Auto, Volkswagen Group Polska, prowadzi na swojej stronie internetowej kampanię „ŠKODA – Talk ...

Gest, który uczyni cię wiarygodnym

Położenie ręki na sercu może zwiększyć wiarygodność gestykulującego, a nawet wpłynąć na jego późniejsze zachowanie. Naukowcy ...

Festiwal YouTube w Polsce już 18 czerwca

Zbliża się 3. edycja Orange Video Fest by LifeTube – największe spotkanie youtuberów, gamerów i ich fanów ...