Ludwik Zamenhof – PR Manager doskonały?

0
195

610 tysięcy mieszkańców Warszawy i turystów odwiedzających to wyjątkowe miasto jest zarejestrowanych w systemie miejskich rowerów Veturilo. Ciekawe ilu z nich zdaje sobie sprawę, że nazwa Veturilo to słowo pochodzące z języka Esperanto oznaczające pojazd? Czy twórca Esperanto – Ludwik Zamenhof miał żyłkę do PR i to właśnie ona zapewniła sukces jego pomysłowi.

Esperanto – sztuczny język, o którym słyszał prawie każdy. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z faktu, że rozważano by stał się oficjalnym językiem Ligi Narodów. Jeszcze mniej wie, że społeczność esperantystów ma się dobrze, a jeszcze mniej łączy go z mechanizmami promocji, które dziś z powodzeniem stosujemy w kampaniach PR, prowadzeniu komunikacji w mediach społecznościowych czy marketingu. Portale branżowe kipią od case study rozmaitych kampanii, postaram się jednak podjąć próbę analizy sztucznego języka, jako projektu PRowego.

Co łączy Ludwika Zamenhofa z PRem?

Przyglądając się powstaniu i rozwojowi Esperanto, można dojść do wniosku, że jego pomysłodawca bardzo zręcznie wykorzystał techniki PR, z których dzisiaj korzystamy. Ludwika Zamenhofa z PR łączą dwie rzeczy. Po pierwsze: cel – PRowiec potrzebuje dotrzeć ze swoim komunikatem do konkretnych grup odbiorców, co warunkuje powodzenie jego działań. Po drugie: wykorzystuje w tym celu dostępne media. Dokładnie to samo zrobił Zamenhof. Co więcej, uważam, że to dzięki tym działaniom idea Esperanto przetrwała do dziś, pomimo licznych historycznych przeciwności.

Poniżej kilka rad dla początkujących PRowców, których mógłby udzielić im Ludwik Zamenhof:

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

1. Miej pomysł, bądź oryginalny, ale nie zapominaj o autentyczności. Pomysł na własny język, który byłby w równym stopniu łatwy do nauki dla wszystkich mieszkańców globy to pomysł dość oryginalny. Jednakże idea Esperanto, nie ogranicza się wyłącznie do lingwistyki. Opiera się na założeniu, że wszyscy ludzie bez względu na pochodzenie czy rasę są równi, tak więc powinni używać jednego języka, niezwiązanego z żadnym narodem.
2. Nie ignoruj obecnie panujących trendów. Esperanto powstawało w niestabilnych politycznie czasach. Za datę jego powstania przyjmuje się rok 1887. Obecnie znane koncepcje polityczne dopiero się rodziły i nikt nie potrafił przewidzieć w jakim kierunku podążą. Jakkolwiek górnolotnie to brzmi, Esperanto miało być panaceum na problemy trapiące ówczesną cywilizację. Jako jeden z nielicznych ruchów poruszał takie problemy jak: emancypacja kobiet, rasizm czy nierówności społeczne. Ludzkość wyraźnie szukała sposobu na swój rozwój, wystarczyło zaproponować własną wizję świata.
3. Bądź ambitny i konsekwentny. Nie zrażaj się pierwszymi porażkami. Pierwsza wersja Esperanto została w pełni zniszczona przez ojca Ludwika Zamenhofa. Wolał by syn zajął się medycyną, niż tworzeniem humanistycznych koncepcji świata. Stworzenie języka będącego łatwym do nauki dla ludzi z całego globu wymagało wiedzy lingwistycznej, oraz znajomości przynajmniej kilku języków obcych. Doktor Esperanto stworzył Lingvo Internacia mając 27 lat. Praca nad Esperanto zajęła mu 10 lat, co znaczy, że rozpoczął ją jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności. Nie każdy nastolatek ma takie ambicje, a przede wszystkim wiedzę.
4. Wybierz grupę docelową, do której adresujesz swoje działania. Targetuj. To co powinien szczególnie wziąć sobie do serca każdy PRowiec: Ludwig Zamenhoff docenił rolę rodzących się mediów. Nie “sprzedawał” Esperanto przypadkowym osobom, ale nie ograniczał też wysyłki do największych możnowładców. Ludwik Zamenhof umiejętnie targetował. Sporządził 6000 kopii podręcznika w czterech językach i rozpoczął wysyłkę. Po pewnym czasie otrzymywał listy zwrotne, pisane już w Esperanto. Nawiązał również współpracę z “influencerami”, którzy dzięki swojej popularności, zwiększyli promocję Esperanto. Jednym z nich był jeden z największych pisarzy w historii – Lew Tołstoj.
5. Zbuduj społeczność i bądź jej częścią. Stwórz wokół siebie przestrzeń wymiany informacji. Dzisiaj rozumiemy, że stworzenie dobrego produktu nie wystarczy, by odnieść sukces. Kreacja to dopiero połowa drogi. Każdy produkt trzeba wdrożyć i utrzymać na rynku. Rozumiał to również Ludwik Zamenhof, który dzięki swojej strategii zapewnił zainteresowanie Esperanto również po swojej śmierci. Tutaj z kolei ukłon w kierunku event managerów. Doktor Esperanto stworzył event, który nazwał kongresem, który to odbywa się cyklicznie od 1905 roku. Drugim ruchem, zapewniającym powodzenie było stworzenie gazety dla Esperantystów, która merytorycznie była tak dobra, że czytelnicy musieli nauczyć się Esperanto by ją czytać. Dzisiaj nazwalibyśmy to newsletterem. Właśnie dzięki tym zabiegom Esperanto zaczęło żyć samo.

Efekt?

Gwarantowany. Esperanto jest z nami do dziś. Ktoś może powiedzieć, że ta idea jest martwa. Esperanto, powstałe w 1887 skupia 2 miliony osób, z czego 1000-2000 osób mówi tym językiem od urodzenia. W dobie wszechogarniającej angielszczyzny oraz tłumaczy w smartfonach sam fakt, że pamiętamy o Esperanto jest już dużym sukcesem. Esperanto nie jest jedynym sztucznym językiem, ale jego “udział w rynku” jest wręcz monopolistyczny. Pozostałe język wypadają przy nim blado:
1908 Ido– 500-2000 mówiących;
1878 Volapük – 25-30 mówiących;
1951 Interlingua – 1500 mówiących;
1980 Język talossański – 5-50 mówiących;
2001 Toki pona – brak danych.

Tak więc, efektem działań Zamenhofa było stworzenie “produktu”, który jest obecny w masowej świadomości odbiorców od ponad stu lat.
Esperanto w świecie digitalu

Dobra akcja w social mediach czy PR to taka, która napędza się sama, a każde działanie niesie za sobą ukierunkowaną reakcję łańcuchową. Tak oddziaływuje na odbiorcę, że ten czuje potrzebę osobistego podzielenia się swoimi wrażeniami na jej temat z innymi oraz ulega jej treści. Tak właśnie działa Esperanto.

Niestety, wydaje mi się, że esperantyści nie wyciągnęli lekcji z historii. Dzisiejsze serwisy esperanckie, akcje promocyjne czy eventy wydają się być archaiczne i robione przez osoby którym brakuje umiejętności w tym zakresie. Może to dowód, że żadna idea nie obroni się sama? Wszyscy podlegamy tym samym prawom i zachowaniom społecznym. Ktoś może powiedzieć, że ten artykuł został napisany pod tezę – rzeczywiście tak było. Chciałem udowodnić, że nie wymyślamy niczego nowego, bo nasz odbiorca pozostaje ten sam – to człowiek, trochę zmieniony przez technologię, ale to wciąż tylko człowiek, do którego świadomości potrzebujemy dotrzeć z określonymi przekazami.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here