Uszyj się sama

0
457

Udostępniamy fragment artykułu o budowaniu marki osobistej „Uszyj się sama” z magazynu „Wysokie Obcasy Praca” , który w sprzedaży będzie dostępny od czwartku 30 sierpnia br.


Jak się idealnie dopasujesz, to staniesz się niewidzialna. Jak w grze „Tetris”. Lepiej poszukaj, co cię wyróżnia.
O budowaniu marki osobistej z Angeliką Chimkowską, trenerką social sellingu rozmawia Iwona Dominik.

Kiedyś mówiło się o reputacji. Teraz jest modne wyrażenie „personal branding”.
Reputacja to było to, co mówili o tobie inni, kiedy ciebie nie było w pokoju. Ale teraz to się zmieniło, bo mamy internet.

I każdy każdego sprawdza?

Badania pokazują, że 85 proc. ludzi googluje nas przed spotkaniem. Psychologia zna efekt halo. To błąd poznawczy naszego mózgu. Spotykasz jakąś osobę i w ciągu 5-7 sekund wyrabiasz sobie na jej temat zdanie. Często błędne, bo akurat rozmówczyni przypomina ci nielubianą koleżankę z liceum. Teraz efekt halo można nazwać efektem Google’a. Wyrabiasz sobie o kimś zdanie na podstawie tego, co przeczytałaś o nim w internecie, zwłaszcza w mediach społecznościowych.
Efekt Google’a odkrywałam sama na sobie. Musiałam się skupić na tym, by ludzie, którzy szukają na mój temat informacji w sieci, je znaleźli. I aby ten przekaz był spójny i profesjonalny.

Dlaczego?

Bo ktoś cię kupuje albo nie. Jeśli budujesz swoją markę eksperta, jesteś wystawiona na nieustanne ocenianie. Ludzie zainteresowani twoimi usługami będą cię cały czas porównywać z innymi fachowcami. Badania pokazują, że dziś, zanim klient spotka się ze sprzedawcą towaru czy usługi, wcześniej pięć razy ma kontakt z marką. On już zbadał rynek, podjął decyzję. Nie potrzebuje spotkać się z tobą, abyś mu opowiedziała, co robisz, ale aby zweryfikować, czy decyzja, którą już prawie podjął, jest słuszna. Chce się tylko upewnić, czy może ci zaufać. I czy obraz, który kreujesz, jest prawdziwy.
Ale kupuje cię na podstawie tego, co o tobie przeczytał. Dlatego tak ważna jest wiarygodność.
Gdy zaczynałam pracować w sprzedaży, modny był model, który nazywałam „manolo italiano bum bum”. Wpadał koleś, rączki całował, dowcipy opowiadał. Showman.
Teraz to już nie działa. Szukamy ekspertów po to, aby zdjęli z nas część obowiązków. Chcesz mieć prawnika, który zna się na rozwodach, profesjonalnego dentystę, empatyczną opiekunkę do dziecka. Chcemy mieć pewność, że wszystko pójdzie jak z płatka, a my będziemy mieć święty spokój. Szoł tego nie zapewnia.

Ale internet też nie. Gdy szukam dobrego prawnika, to najpierw pytam znajomych, rodzinę, a dopiero potem grzebię w sieci. 

Googlowanie wpłynęło bardzo mocno na nasz sposób zapamiętywania informacji. Nauczyliśmy się linkowania wiadomości. Coś gdzieś usłyszeliśmy, przeczytaliśmy, ktoś nam coś opowiadał. Mówiąc językiem sieci, tagujemy njusa i chowamy go w pamięci. Potem ktoś mówi personal branding, a ty myślisz: „Zaraz, zaraz. Kojarzę taką Chimkowską. Coś o tym mówiła w magazynie »Praca«. Wygoogluję ją i sprawdzę”.
Budowanie marki osobistej polega więc na tym, że masz dobrze dobrane słowo kluczowe. Twój wizerunek z sieci przykleja się w świadomości ludzi do konkretnej usługi.
(…)

Źródło: Wysokie Obcasy Praca